The Arrival

Kolejny film, na który dość długo czyhałem i w końcu upolowałem do kolekcji. Różni recenzenci bardzo spuszczali się nad tym obrazem więc i moje oczekiwania były chyba nieco zawyżone.

Spodziewałem się rozwalenia mózgu, wzruszeń, oszołomienia. Dostałem ładnie nakręcone, dobrze zagrane i generalnie sprawnie zrobione dzieło. Były momenty kiedy pod nosem zamruczałem „o, fajne”, były i takie, gdy podniosła mi się lekko brew, ale ostatecznie nie porwał mnie ten film.

Mimo to, co trochę dziwne, bardzo go polecam – ale tylko osobom szukającym w kinie nieco odpoczynku, wolniejszego tempa, refleksji. Miłośnikom tematyki pierwszego kontaktu z obcą cywilizacją. Jestem w stanie uwierzyć, że w odpowiednich warunkach, nastroju, przy jakiejś lepszej okazji, mógłbym się w przedstawiony świat i historię wciągnąć dużo bardziej. To jeden z tych filmów, na których niewiele się dzieje ale masz wrażenie, że dzieje się naprawdę, że ma to więcej niż 2 wymiary i obserwujesz to z zaciekawieniem.

Zatem tak jak w stosunku do alkoholu mówię zdecydowane „raczej nie” tak mój werdykt dla tego filmu to stanowcze „w zasadzie to czemu by nie obejrzeć, masz coś lepszego do roboty?”.

Udostępnij ten wpis Facebookgoogle_pluslinkedinmailFacebookgoogle_pluslinkedinmail
Obserwuj blog Facebookgoogle_pluslinkedinrssmailFacebookgoogle_pluslinkedinrssmail