Neon Demon

Uwaga – ten wpis może okazać się za dużym spoilerem dla niektórych, dlatego zanim klikniesz „czytaj dalej” zastanów się dwa razy. Z drugiej strony nie zdradzę Wam zakończenia ani nic w tym stylu, opiszę tylko swoje odczucia. Z trzeciej strony jeśli zamierzasz zaprosić na ten obraz nowo poznaną koleżankę, albo tak sobie wyjść do kina na jakiś fajny film z dupencjami to może jednak przeczytaj do końca.

Szukając filmu na wieczór zaintrygował mnie trailer „Neon Demon” – fajne laseczki, jakiś mroczny klimat, porównania do Lyncha – wszystko mi to pasuje, pomyślałem. Żona jakoś straciła czujność albo intuicję no i puściliśmy.

Wszystko było w miarę spoko do połowy. Może lekko nas drażniły dziwne przeciągnięte na siłę sceny ale za to dostaliśmy bajeczne zdjęcia, muzykę i wciągającą fabułkę.

To co się odjebało później można rozpatrywać w różnych kategoriach.

Lubicie kiedy to co dzieje się na ekranie przyprawia Was o ból brzucha? Kiedy żołądek podchodzi Wam do gardła i zaciskacie dłonie na oparciu kanapy, żeby powstrzymać odruch wyłączenia tego chorego gówna, jakie widzicie?

Jeśli przekraczanie pewnych granic Was kręci to obejrzyjcie ten film. Jeśli jesteście fanami naturalizmu, brak wam moralnych hamulców, zawsze Wam mało szokujących doznań, obejrzyjcie ten film. Uważacie, że obrzydliwość i piękno mogą się fascynująco połączyć i macie dość cukierkowych fabułek? Obejrzyjcie  ten film.

Jeśli jednak z jakiegoś powodu nie kręcą Was momenty, w których reżyser postanawia złamać jakieś tabu, pokazać coś spoza ogólnie przyjętych norm, lub po prostu nie trawicie za dobrze „niemiłych” widoków – odpuśćcie sobie.

Czuję się wydymany po obejrzeniu tego filmu. Wydymany psychicznie, ale też fizycznie, bo podczas oglądania naprawdę może zrobić się niedobrze.  Wydymany bo zrobiono mnie w konia nie wspominając w trailerze, żebym przed tym filmem za dużo nie jadł.

Na koniec zagadka – czy poleciłbym ten film? Odpowiedź jest trudna. Po raz chyba pierwszy w życiu  mam tego typu problem – dla mnie jest to klasyczne 10/10 ale bałbym się polecić go większości moich znajomych, bo: a) pomyślą, że jestem chory psychicznie, b) przestaną się do mnie odzywać, c) już nigdy więcej nie pozwolą mi wybrać filmu na wieczór (moja żona jest w tej grupie). Jednak z pewnością poleciłbym go gronu zaufanych ludzi, o których wiem (lub mam mylne przekonanie), że może im również ten film zapadnie głęboko w pamięć.

PS. jeśli wysłałem ci link do tego wpisu osobiście (przez mail, PW, SMS) to znaczy, że jesteś w tej grupie 🙂

Comments

comments

Udostępnij ten wpis Facebookgoogle_pluslinkedinmailFacebookgoogle_pluslinkedinmail
Obserwuj blog Facebookgoogle_pluslinkedinrssmailFacebookgoogle_pluslinkedinrssmail