Czy warto mieć kartę Revolut?

Polecają w internetach, namawiają znajomi, za moment moja matka zapyta czy mam już konto i kartę Revolut. Ich cennik wygląda podejrzanie prosto i przejrzyście. Nie miałem wyjścia. Chcąc móc sobie spojrzeć w lustro i dalej nazywać się early adopterem, trendsetterem i bieda-hipsterem: założyłem. Jakoś tak w połowie 2019. Czy jestem zadowolonym klientem?

W ogromnym skrócie – polecam. Oczywiście darmowa wersja ma swoje ograniczenia, ale w podstawowych zadaniach sprawuje się jak na moje potrzeby – prawie idealnie.

Jeśli wierzysz mi na słowo i chcesz sobie założyć konto Revolut – to możesz to zrobić z polecenia, przez mój link, dzięki czemu Ty i ja dostaniemy po 15zł, o ile zdążysz kliknąć przed 4 lutym 2020 i zamówisz (bezpłatną) fizyczną kartę.

Jeśli jednak wolisz najpierw przeczytać moje argumenty za Revolutem (i ciekawi Cię dlaczego użyłem zwrotu „prawie idealnie”) – zapraszam do reszty wpisu.

Zanim założyłem – szybki rekonesans. Świetny artykuł na blogu https://www.doradca.tv/ plus kilka innych i mam już wyrobioną opinię. Wygląda mi to na ciekawy produkt, niemal rewolucyjny – tak jak kiedyś Skype czy Uber. Ponieważ i tak miałem w planach pojeździć trochę po Europie i potrzebowałem „zapasowej” karty, to postanowiłem – sprawdzę w końcu „co z tym Revolutem?”.

Przyznam szczerze, że rzadko się spotyka tak dopracowany i tak przydatny w życiu produkt. Widać, że ten biznes się opłaca a środków na UX całego przedsięwzięcia nie żałowano. Proces zamawiania, sposób zapakowania karty, samo korzystanie z aplikacji i uruchomianie usług – wszystko jest dopieszczone i ucieszy każdego „projektanta doświadczeń klienta” albo innego „designera szczęścia użytkownika”.

fotka zajumana z Wikipedii

Teraz konkrety. Do czego można tego użyć? Opiszę to na przykładach życiowych sytuacji jakie mnie już spotkały lub pewnie spotkają.

  1. Jesteś w Bułgarii i potrzebujesz wypłacić walutę z bankomatu, żeby kupić dywan czy broń na lokalnym bazarze a nie honorują tam płatności kartą. Wchodzisz w apkę, wymieniasz sobie tyle waluty ile potrzebujesz (np. z euro na lewy) , używasz bankomatu. Wszystko załatwiasz w 90 sekund. Mając tylko „polską” kartę dopłaciłbyś pewnie jakieś podwójne przewalutowanie plus prowizję plus rewizję plus karę za wyjazdy zagraniczne.
  2. Ktoś kradnie ci kartę. Wchodzisz w apkę i blokujesz ją. Po chwili znajdujesz kartę w drugiej kieszeni. Odblokowujesz też w apce.
  3. Masz paranoję i nie chcesz aby ci zdalnie z kosmosu zeskanowali pasek albo chip. Oba te elementy możesz zablokować przez apkę. A potem odblokować. A potem… no, sam wiesz.
  4. Potrzebujesz zrobić przelew na zagraniczne konto w obcej walucie – kto robił to kiedykolwiek w „normalnym” banku ten wie jakie są koszty. Tu – dla 29 walut – mamy to za darmo. Po prostu – każda waluta w naszym „portfelu” ma swoje subkonto, z którego możemy przelewać pieniądze.
  5. Wjeżdżasz do Czech czy innej Słowenii i potrzebujesz zapłacić za winietę albo kupić sobie coś na stacji albo uregulować rachunek w wytwornym KFC. Wchodzisz w apkę, doładowujesz Revolut lokalną walutą, płacisz kartą i znowu – nie płacisz kosztów przewalutowania, które normalnie (korzystając ze standardowej karty w „poliż złoty”) by ci bank grzecznie doliczył do takiej transakcji.

No chyba że masz jakąś fajną kartę wielowalutową, ale i tak jest spora szansa, że będzie ona oferowała gorsze warunki niż Revolut. Wtedy sprawdź sobie dokładnie różnice w cennikach oraz poczytaj o różnych minusach samego Revoluta – np. tutaj https://www.bankier.pl/wiadomosc/Revolut-wady-o-ktorych-musisz-wiedziec-7721604.html

Dlaczego napisałem „Prawie idealnie”?

Po pierwsze – darmowy Revolut ma swoje ograniczenia. Na przykład limit na przelewy międzynarodowe, czy na darmowe wypłaty z bankomatów. Jednak mogąc płacić kartą w coraz większej ilości miejsc niemal nie odczułem tego problemu.

Po drugie – niestety kilka razy (na kilkadziesiąt a może i kilkaset przypadków) płatność lub wypłaty z bankomatów były niemożliwe. Revolut był po prostu z jakiegoś powodu odrzucany. Dlatego warto zawsze mieć 2-3 karty pod ręką, bo miałem też sytuację, kiedy dopiero trzecia karta z mojego portfela okazała się skuteczna.

Jeśli spodoba Ci się darmowa wersja to można przejść na wersję płatną – 30 lub 50zł miesięcznie. W tej kwocie mamy całą gamę nikomu niepotrzebnych dodatków takich jak ubezpieczenia, kryptowaluty, loże VIP na lotniskach, usługi concierge czy wyższe limity wypłat i przelewów.

W płatnych planach kryje się jednak jedna bardzo ciekawa opcja. Chcesz zapłacić za coś w internecie (albo w szemranym lokalu) ale masz paranoję i nie chcesz podawać danych swojej „głównej” karty? Nie chcesz aby dana transakcja odłożyła się w historii? Wchodzisz w apkę, zakładasz „kartę wirtualną” tylko do tej jednej (lub kilku) płatności – gotowe. Kartę możesz „zniszczyć” zaraz potem.

Opcji tak naprawdę jest cała masa i warto poczytać o nich na oficjalnej stronie – w przewodniku po produkcie lub porównaniu planów.

Jeśli to wszystko Ci się składa do kupy – załóż sobie konto przez mój link, dzięki czemu Ty i ja dostaniemy po 15zł, o ile zdążysz kliknąć przed 4 lutym 2020 i zamówisz (bezpłatną) fizyczną kartę.

Comments

comments


Udostępnij ten wpis FacebooklinkedinmailFacebooklinkedinmail
Obserwuj blog FacebooklinkedinrssmailFacebooklinkedinrssmail