Łatwo

Wydaje się Wam, że macie problemy w Waszych związkach? Albo, że jesteście unikalni jak płatki śniegu i nikt nie ma tak pokręconych relacji sercowo-łóżkowych? Albo, że wasi rodzice, sąsiedzi, potomstwo, brat, siostra i kolega z pracy mają wszystko ładnie poukładane w życiu? Albo, że właśnie to Wy jesteście „ci za bardzo grzeczni” a wszyscy dookoła są pokręceni jak lato z radiem? Serial Easy jest (być może) dla Was.

Co to za produkcja? Po trzecim odcinku byłem skołowany – każdy opowiadał o czymś innym. Historia zmęczonego małżeństwa, które postanowiło nieco popracować nad życiem erotycznym; nowelka o dwóch zakochanych w sobie dziewczynach i tego jak można zmienić się dla drugiej osoby; losy dwóch braci zakładających nielegalny browar i mających zgoła odmienne charaktery? Znakomite postaci, dialogi, tematy od seksu przez braterskie więzi po macierzyństwo – co tu się odjaniepawla?

Netflix kolejny raz mnie zaskoczył. Produkcja, która kojarzyła mi się (nie wiem w sumie czemu) z głupawą komedią okazuje się naprawdę solidnym i głębokim studium przeróżnych przypadków życiowych. Przedstawione postaci, dialogi i sytuacje są naturalne i wysoce prawdopodobne. Problemy, motywacje, wątpliwości, emocje i obawy bohaterów wydają się bardzo przekonujące a jednocześnie podane w sposób dość lekkostrawny, bez zadęcia, patosu. Aktorzy robią kawał dobrej roboty i momentami trudno uwierzyć, że to zawodowcy – w jednym z odcinków dałbym głowę, że postać Jacoba grana przez Marca Marona jest tak naprawdę naturszczykiem, że po prostu tak się zachowuje na codzień.

Każdy odcinek opowiada inną historię, z innymi bohaterami na pierwszym planie. Można by więc oglądać ten serial od dowolnego miejsca, gdyby nie ciekawy zabieg. Wszystkie historie dzieją się w Chicago a w kolejnych epizodach ścieżki bohaterów pierwszoplanowych przecinają się z postaciami i zdarzeniami z poprzednich części. Aktorka starająca się o rolę pojawia się w sitcomie oglądanym przez parę bohaterów kilka historii później. W pubie albo na wernisażu mijają się postacie z różnych odcinków – i tak dalej i tym podobne. Nie ma to zazwyczaj wpływu na fabułę, ale stanowi dodatkowy smaczek, który podnosi poziom zanurzenia w świecie przedstawionym.

Cała produkcja wydaje się przy tym bardzo kameralna i autorska, odnosi się wrażenie że podglądamy spójny wielowymiarowy świat, za którym stoi bardzo konkretna wizja artystyczna. Trochę podobne odczucie miałem oglądając Przystanek Alaska, Twin Peaks czy serial Przyjaciele. Albo świetne Kominsky Method czy jeszcze lepsze Derry Girls. Wszystkie te produkcje mają świetnie napisane dialogi i postaci, są na pewnym poziomie bardzo ciepłe i ludzkie a przy okazji zabawne.

Jeśli to co napisałem trafia do Was, trąca jakieś struny, kojarzy się Wam z dobrą, niegłupią rozrywką – to prawdopodobnie serial dla Was. Ja jestem oczarowany i polecam (a właściwie lecę – oglądać sezon drugi).

Link do serialu na Netflix – https://www.netflix.com/pl/title/80095699

Trailer

Comments

comments

Udostępnij ten wpis FacebooklinkedinmailFacebooklinkedinmail
Obserwuj blog FacebooklinkedinrssmailFacebooklinkedinrssmail