straszne filmy

Nocny maraton horrorów zaliczyłem w ten weekend. Poszedłem bardziej chyba, żeby poczuć jakiś inny rodzaj emocji niż codzienny rytm praca-dom. Taki dreszczyk jakby – bo noc w kinie, bo horrory, bo powrót do domu nad ranem.

Wszystko się udało, nawet bardziej niż planowałem – maraton przedłużył się o kolejną noc, którą spędziłem sam w pustym domu na wsi.

Poza dreszczykami i emocjami były też filmy. Premierowy Blair Witch nie był nawet tak zły jak się spodziewałem. Oryginał znudził mnie okrutnie, tutaj dotrwałem do końca bez przysypiania. Takie mocne trzy z plusem w skali do dziesięciu.

Kolejny był Worry Dolls (trailer) i tu już było lepiej. Jeśli przymknąć oko na banalną historyjkę to naprawdę bym polecił ten film nawet jeśli nie przepadasz za horrorami. Sama czołówka wprowadza w błogostan – piękne zdjęcia, urokliwe światło, świetne lokacje, boska muzyka. Pierwsza scena może zrazić co bardziej wrażliwych splatterowym akcentem ale zapewniam, że potem jest już tylko fajniej. Krew leje się co prawda gęsto ale nie spływa bez przerwy i bez sensu z ekranu. Sporo tu scen obyczajowych, pokazujących amerykańską prowincję, jest też fajne budowanie napięcia przed malowniczymi krwawymi łaźniami. Miodne. Chętnie obejrzę jeszcze raz.

Potem poleciał Sinister 2. Przyznam, że trochę mnie zniesmaczyły niektóre sceny, no ale chyba taki był zamysł twórcy. Niby wszystko się zgadzało w tym filmie – znowu amerykańska wiocha, znowu całkiem poprawne zdjęcia, lokacje, dialogi. Jest nawet sporo humoru dającego przeciwwagę do brutalnych scen. Trochę zbyt brutalnych i sztucznie wpakowanych jak dla mnie. Miałem wrażenie, że oglądam przerywniki w grze komputerowej. Jeśli chcecie sprawdzić swoją odporność na chore gówno lecące z ekranu – zapraszam.

Ostatni film sobie odpuściłem ze względów logistycznych (miałem w perspektywie pobudkę około 8 rano i spałbym wtedy 2 godziny).

Podsumowując – dobrze wydane 35 złotych, szczególnie, że następną noc też miałem pełno w gaciach. Obudził Was kiedyś huk za oknem i wrażenie, że coś skacze po materacu za Waszymi plecami? Polecam!

Comments

comments

Udostępnij ten wpis Facebookgoogle_pluslinkedinmailFacebookgoogle_pluslinkedinmail
Obserwuj blog Facebookgoogle_pluslinkedinrssmailFacebookgoogle_pluslinkedinrssmail